Ta powszechnie "niepotrzebna matematyka" tak nam w życiu zalega.
Wychodząc poza pewien etap życia zrywamy z tym złogiem liczbowym,
"licząc" na szczęście, "mnożąc" sukcesy, a nasze doznania seksualne
mają być "spotęgowane" dzięki nakładce Durex Play...
Ludzie łączą sie w "liczby parzyste", Madonna potrzebuję
4 minutes to save the World,
Niezła jest, więcej czasu zajęło by odczytanie pełnej wartości liczby π.
Liczba π o poranku, w którym miejscu po przecinku będę wieczorem?
Czy n - ta z kolei kawa przyspieszy rytm mojego serca?
Najczęściej chciałbym żeby moje serce biło w rytmie Foxtrota...
Metrum parzyste, rytm synkopowany, tempo szybkie.
Takie serce chciałbym mieć. Krwawiące, gorejące czy przebite, ale żywe,
a "Serce mam szklane, bardzo kruche, więc można je o kant dupy potłuc.
Bo moje serce to bibelot, przycisk do papierów wartościowych"*.
Szklany sekretnik skryty pod żebrami, delikatna szkatułka z tym co najdroższe.
A może po prostu reanimacja wspomnienia? Bo czy zawartość lustereczka
ze zdjęciem jest mniej poważna? Czy można tu zastosować Alternatywę
wykluczającą ze względu na egoizm i próżność przypisywana lustrom?
„Ty się serce nie wywyższaj”
Misza - Collage Bibelot - Glass Artwork 2010
*Cytat : Margalit Jenisej



No comments:
Post a Comment